Webber przeprosił za kolizję
Mark Webber startował do GP Australii z drugiego pola, a na mecie był dziewiąty po kolizji z Lewisem Hamiltonem, do jakiej doszło pod koniec wyścigu. Pomimo rozczarowującego wyniku jest zadowolony z dzisiejszej walki.
- Cóż, walczyłem - mówił Webber dla BBC. - Ostatecznie jesteśmy z tyłu z różnych powodów, jak pierwszy pit stop i inne podobne rzeczy. Trzeba było rzucić się w wir walki. Myśląc o Bahrajnie stwierdziłem, że trzeba zafundować ludziom coś innego. Nie chciałem, aby wyścig skończył się tak samo i mam nadzieję, że było trochę fajniej.
- Ciężko było pojechać po zewnętrznej, bowiem tam było bardzo ślisko - tłumaczył swoja kolizję z Hamiltonem. - Lewis miał niesamowitą prędkość na prostej, więc ciężko było się dostać przed chłopaków. Potem razem z Lewisem dogoniliśmy Fernando. Czekałem na ostatnią część wyścigu spodziewając się walki. Byliśmy za Fernando. Przeprosiłem Lewisa. Podjechałem blisko niego, że przednie skrzydło już nie działało i nie zdołałem się zatrzymać. Zablokowałem koła, spróbowałem dostać się na wewnętrzną, ale uderzyłem przednim skrzydłem w jego tylną oponę. To są wyścigi samochodowe.
MW