Grand Prix Australii 2019 - Trudny wyścig Williamsa

nie, 17 marca 2019 godz. 14:33:34 skomentuj F1

George Russell | fot. Williams Racing

Robert Kubica przyznał po zakończeniu GP Australii, że pomimo słabego tempa obu Williamsów, zespół może wyciągnąć pewne pozytywy z niedzielnej rywalizacji. Polak dotarł do mety na siedemnastej pozycji. Ponadto w samochodzie Polaka na początku wyścigu odpadło jedno z lusterek, co utrudniało mu przepuszczanie rywali, gdy na torze pojawiała się niebieska flaga.

- To nie był łatwy wyścig i już przed startem wiedzieliśmy, że taki będzie. Zdecydowaliśmy się rozpocząć rywalizację na twardych oponach, by zdobyć doświadczenie. W pierwszym zakręcie byłem w środku i na wyjściu z zakrętu jeden z Red Bulli gwałtownie skręcił, by uniknąć kontaktu, ale zderzyliśmy się i miałem uszkodzone przednie skrzydło. Musiałem zjechać do pit stopu. Dodatkowo na trzecim okrążeniu odpadło jedno z lusterek, więc jazda przy niebieskich flagach nie była łatwa. Nie byłem w najlepszej formie przez uszkodzenia auta, ale może to zabrzmi dziwnie i pomyślałem, że nigdy tego nie powiem, ale mamy kilka pozytywów. Dziękuję wszystkim w zespole - podsumował Kubica.

Zespołowy kolega Roberta Kubicy: George Russell, przyznał, że może być zadowolony ze swojego pierwszego pełnego weekendu w F1. Brytyjczyk zrealizował wszystkie założone dla siebie cele, ale zaznaczył, że teraz najważniejsza jest wspólna praca, by jak najszybciej poprawić możliwości FW42.

- Jestem zadowolony z faktu, że przejechałem wyścig bez dramatów. Fizycznie czuję się dobrze. To był mój pierwszy wyścig, ale rozczarowujące jest to, jak daleko byliśmy w stawce. Zrobiliśmy dodatkowy pit stop, by sprawdzić wszystkie mieszanki opon. Mamy dużo pracy do zrobienia, by zrozumieć pewne rzeczy i się poprawić. Nie interesuje mnie walka z Robertem na końcu stawki. Musimy współpracować. Ogólnie mogę być dumny i zadowolony z siebie, ponieważ wiedzieliśmy, czego możemy spodziewać się w ten weekend i osiągnąłem wszystkie moje cele - komentował Russell.

- Zgodnie z przewidywaniami to był trudny dzień, ale doprowadzenie dwóch aut do mety jest sukcesem. Robert miał pecha na pierwszym okrążeniu, ale gdy otrzymał nowe przednie skrzydło, był w stanie uspokoić się i przejechał dobry wyścig. Dla George'a był to debiut w F1 i zaliczył solidny weekend. Ma już swój pierwszy wyścig za sobą. Obaj kierowcy powinni poczuć się pewniej. Pit stopy jak zawsze były dobre, a pod względem operacyjnym ekipa wykonała dobrą pracę z tym, co mamy w tej chwili - mówił Dave Robson, inżynier wyścigowy Williamsa.

fot. Williams Racing