Grand Prix Wielkiej Brytanii 2018 - Toro Rosso bada kraksę Hartleya

wto, 10 lipca 2018 godz. 17:22:42 skomentuj F1

Brendon Hartley | fot. Red Bull

Zespół Toro Rosso poinformował, że nadal bada przyczynę awarii zawieszenia, która spowodowała kraksę Brendona Hartleya podczas trzeciego treningu przed GP Wielkiej Brytanii. Ekipa na Silverstone sprawdzała nowe elementy zawieszenia, ale Nowozelandczyk nie używał wówczas tych podzespołów. Dla bezpieczeństwa jednak Pierre Gasly do końca weekendu używał starszej ewolucji części.

- Komponent, z którym mieliśmy problemy, nie był w nowej specyfikacji. Jako środek ostrożności wróciliśmy do poprzedniej ewolucji jednej części, mimo że nie miała ona związku z tym, co się wydarzyło. Jedynym powodem była absolutna ostrożność. Chcieliśmy odsunąć wszelkie niewiadome - mówił dyrektor techniczny Toro Rosso: James Key dla motorsport.com.

- Nadal badamy sprawę i staramy się zrozumieć, co się wydarzyło. Nigdy nie mieliśmy podobnych problemów. Zaliczyliśmy dziewięć wyścigów bez takich incydentów. W Austrii pojawiło się kilka awarii przez najeżdżanie na tarki, ale większość zawodników uszkadzała tam samochody. Nie spotkaliśmy się z czymś podobnym. Wszystkie dane, jakie zanotowaliśmy były w granicach normy, w jakich zostało zaprojektowane. Element ten był już używany poprzedniego dnia, w Kanadzie i w Bahrajnie. Przed startem został zreperowany i przeszedł test kontroli jakości. Wszystko było w porządku - dodał.

- Wrak samochodu został odesłany do fabryki, gdzie wszystko zostanie sprawdzone. Musimy określić, co jest uszkodzone przez uderzenie, a co jest potencjalną przyczyną awarii. Mamy różne możliwości rozwiązania ewentualnych problemów. Pierre przejechał 52 okrążenia bez żadnych problemów, więc czujemy, że to jednorazowy kłopot, ale nigdy nie możemy tego zakładać. Brendon miał wyjątkowego pecha. Ważne, że nie miał z tym nic wspólnego, ale negatywnie wpłynęło to na cały weekend. Nic mu się nie stało, co jest najważniejsze, a samochód zachował się tak, jak miał w takiej sytuacji - zakończył.

fot. Red Bull