Red Bull nie chciał statusu zespołu fabrycznego

wto, 19 czerwca 2018 godz. 11:43:36 skomentuj F1

fot. Red Bull

Honda określając swój pierwszy cel przyszłej współpracy z Red Bull Racing chce, aby zespół nie spadł „poniżej obecnego poziomu”.

Chociaż współpraca Red Bulla i Renault nie układa się najlepiej od czasu wejścia nowej ery jednostek napędowych w 2014 roku, w tym czasie zdołali i tak wygrać dziesięć wyścigów.

- Red Bull jest jedną z najlepszych drużyn. Zdobyli kilka mistrzowskich tytułów, a w tym roku wygrali już kilka wyścigów - powiedział szef Honda Motorsport, Masashi Yamamoto. - Jest również oczywiste, że mają bardzo dobre podwozie, a to oznacza, że będziemy mieli większe szanse na wygrywanie.

- To daje dodatkową motywację wszystkim członkom Hondy, ale równocześnie jest ogromną presją i odpowiedzialnością dla nas - kontynuował. - Naturą Hondy jest zawsze dążenie do bardzo wysokiego celu. Jako punkt wyjścia nie chcemy, aby osiągi Red Bulla spadły poniżej obecnego poziomu. Naszym celem jest jednak pójść dalej robiąc to lepiej niż obecnie.

Honda wyjaśniła również, że nie będzie identyfikowała Red Bulla ani Toro Rosso jako swoich zespołów Formuły 1.

Oczekiwano, że Red Bull przyjmie status zespołu fabrycznego, tak jak to było w przypadku trzech lat współpracy McLarena z Hondą.
 
Ekipa z Woking miała umowę na wyłączność z Hondą. Teraz japoński producent dostarczając już w tym roku silniki zespołowi Toro Rosso, od sezonu 2019 będzie miał pod swoimi skrzydłami dwie ekipy.

- Z punktu widzenia producenta nie ma sensu identyfikowania żadnego zespołu jako fabrycznego czy klienckiego, ponieważ obecne przepisy obligują nas do dostarczania takiego samego zespołu napędowego wszystkim naszym zespołom – wyjaśnił. - Pod tym względem kontrakt zapewnia wszystkim trzem stronom równą pozycję.

- Podobnie, jak w przypadku Toro Rosso, czuliśmy serdeczny szacunek ze strony Red Bulla podczas naszych rozmów, co doprowadziło do podpisania kontraktu. Doceniamy ich postawę, po tym jak widzieli nasz trudny okres w ciągu poprzednich trzech lat w Formule 1.