Powody czysto finansowe
Prawnik Nicka Heidfelda usiłował uniemożliwić zastąpienie 34-latka przez Bruno Sennę w Grand Prix Belgii, jednak zespół Lotus Renault otrzymał tymczasową zgodę sądu na starty Brazylijczyka. Wysoki Trybunał w Londynie rozpatrzy sprawę 19 września. Gdyby Heidfeld wygrał w sądzie, wówczas teoretycznie może wrócić do R31 w Singapurze.
- Jestem rozczarowany, że team pozwolił zająć miejsce Nicka innemu kierowcy w następne weekendy - oświadczył menadżer Heidfelda, Andre Theuerzeit. - Jednakże jestem pewny, iż będziemy mogli przeforsować sprawiedliwe rozwiązanie dla Nicka w kolejnych wyścigach. Wszyscy mamy nadzieję, że Nick wróci do kokpitu w Singapurze.
- Tymczasowa decyzja sądu nie wpływa na fakt, że Nick posiada ważny kontrakt przyznający mu rolę jednego z dwóch podstawowych kierowców teamu - wyjaśnił prawnik Heidfelda, dr Stefan Seitz. - Team podważa tę rolę z powodów czysto finansowych. Nie spoczniemy, dopóki prawnie zagwarantowana pozycja Nicka nie zostanie przywrócona.
- Byłem zaskoczony decyzją teamu, żeby mnie zastąpić - i żałuję, iż sytuacja rozwinęła się w ten sposób - mówi Nick Heidfeld. - Po prostu chciałem zająć miejsce w kokpicie, aby uzyskać jak najlepszy wynik dla teamu i dla mnie. Nadal mam jasno sprecyzowany kontrakt i chcę jeździć.
Fot. LAT
