Grand Prix of Malaysia 2008 - Opinie po Sepang

nie, 23 marca 2008 godz. 10:44:07 skomentuj F1

Fot. CrashKIMI RÄIKKÖNEN: - Z pewnością w Australii mieliśmy niełatwy weekend i tak naprawdę nie oczekiwałem takich trudności. Nie byliśmy w stu procentach pewni, czy tutaj będzie inaczej. Wiedzieliśmy, że pod względem prędkości wszystko będzie w porządku, ale tak samo powinno być w Australii. Tutaj wszystko zadziałało perfekcyjnie i potraktowaliśmy wyścig na luzie, by upewnić się, że nie stanie się nic złego. Oszczędzałem silnik. Wróciliśmy dzięki perfekcyjnej pracy teamu. Byłbym szczęśliwszy, gdyby Felipe zajął drugie miejsce, ale źle mu poszło. Sadzę, iż nadal mamy pewne trudności w kwalifikacjach. W Q2 było dobrze, ale w końcowej sesji nie trzymały opony. W wyścigu wiedziałem, że pojadę jedno okrążenie dłużej, dlatego nie panikowałem. Dopóki trzymałem się blisko, wiedziałem, że mam szansę, żeby go wyprzedzić. Samochód był dobry przez cały weekend, ale czasem trudno było maksymalnie wykorzystać możliwości opon.

HEIKKI KOVALAINEN: - Sądzę, że powinniśmy być zadowoleni z wyniku. Po wczorajszej karze czekało nas dość trudne zadanie. Taktyka dobrze zadziałała i przez cały wyścig miałem przed sobą wolny tor. W pierwszym segmencie było trochę kłopotów z ziarnieniem opon, ale samochód pracował całkiem dobrze. W ostatnim segmencie zredukowałem obroty silnika i dojechałem do mety. To był dobry dzień, choć wolałbym być parę miejsc wyżej. Dzisiaj nie mogliśmy jednak nic wiecej zrobić. Tutaj jest zawsze trudno, ale po wyścigu czuję się dość dobrze. Nie miałem większych problemów. Ciężko pracowaliśmy z teamem i moim lekarzem, by upewnić się, że będę w lepszej formie niż w ubiegłym roku. Sądzę, że ta praca się opłaciła. Zawsze pod koniec segmentu czujemy, że jesteśmy mocniejsi od innych. Na początku trochę hamuje nas ziarnienie opon - i dlatego team dłużej utrzymywał mnie na torze. Była to właściwa decyzja, bo mogłem przeskoczyć Jarno.

JARNO TRULLI: - To miło przyjechać na punktowanym miejscu po tak udanym wyścigu. Szczególnie cieszę się z powodu teamu - tutaj i w Kolonii. To głównie ich pracy w zimie zawdzięczamy ten wynik i chciałbym zadedykować im to czwarte miejsce. Pierwszy zakręt był trudny. Straciłem przyczepność, pojechałem szeroko i dotknąłem Nicka Heidfelda, tracąc trochę dystansu. Ale potem mogłem utrzymać tempo McLarenów. Następnie wyprzedziliśmy Marka Webbera. Team wykonał dobrą robotę podczas pit stopów. Pod koniec miałem wielką walkę z Lewisem Hamiltonem. Obydwaj mocno cisnęliśmy. Było jasne, że jest ode mnie nieco szybszy, ale dałem z siebie 100 procent i dzięki dobrej pracy teamu i weekendowi bez problemów, zdobyliśmy czwarte miejsce. Mam nadzieję, że będziemy mogli poprawiać osiągi samochodu, bo jak powiedziałem pod koniec zimowych testów, wyglądamy na mocnych. Przy potencjale Toyoty, możemy już w tym roku osiągnąć poziom z 2005.

LEWIS HAMILTON: - Miałem naprawdę dobry start i byłem całkiem zadowolony, kiedy przeskoczyłem z dziewiątego miejsca na piąte. Długo naciskałem Marka, ale jadąc za kimś bez względu na to, jak jesteś szybki, naprawdę trudno go wyprzedzić. Mieliśmy szanse na co najmniej trzecie miejsce, jednak przyplątał się problem podczas pierwszego postoju, kosztujący mnie dużo czasu. Zrobiłem co mogłem. Musimy zauważyć, że w tych ekstremalnych warunkach samochód był bardzo niezawodny, a ja mogłem aż do końca naciskać Jarno. Muszę powiedzieć, że Mark i Jarno pojechali dzisiaj naprawdę dobrze i świetnie walczyło się z nimi na torze.

NICK HEIDFELD: - Mam mieszane uczucia po dzisiejszym wyścigu. Oczywiście, jestem happy z powodu mojego pierwszego najszybszego wyścigowego okrążenia w F1, a 11 punktów to najlepszy wynik dla naszego teamu. Tempo było naprawdę, naprawdę dobre - na tym samym poziomie co McLaren. Wszystko to jest bardzo pozytywne i sprawia, że jestem jeszcze bardziej rozczarowany tym, że zająłem dopiero szoste miejsce. Miałem bardzo dobry start, a potem próbowałem wyprzedzać po zewnętrznej pierwszego zakrętu. Robert był po wewnętrznej, Jarno Trulli znajdował się między nami. Po prostu zabrakło mi miejsca. Próbowałem, ale się nie udało. Zabrudziłem opony i straciłem dwie lokaty na pierwszym okrążeniu. Odrobiłem to, wyprzedzając na czwartym okrążeniu Davida Coultharda i Fernando Alonso. Nasza ekipa w depo znów wykonała bardzo dobrą robotę.

MARK WEBBER: - Start nie był fantastyczny, ale wiedzieliśmy, że wielu ludzi będzie na miękkich oponach w tej części wyścigu. Naprawdę dobrze przejechałem pierwszy i drugi zakręt, przesuwając się na czwartą pozycję. Pierwszy segment był OK, w drugim trochę traciłem z powodu kiepskiej przyczepności, choć czasami próbowałem cisnąć. W krytycznym momencie wyścigu ugrzęzłem za Sato, tracąc około dwóch sekund. Powinienem wówczas utrzymać się przed Heidfeldem. Cieszę się wraz z całym zespołem Red Bulla z dwóch punktów. Początek roku był dla nas trudny i świetnie, że dzisiaj dojechałem do mety. Wielkie podziękowania także dla Renault.

FERNANDO ALONSO: - Dzisiaj zrobiłem co mogłem i zdobyłem jeden punkt. Przekonaliśmy się, że w normalnych wyścigowych warunkach jesteśmy trochę z tyłu pod względem osiągów. Obecnie naszym celem jest próba zdobywania punktów w każdym wyścigu. Czeka nas ciężka praca na następnych testach, żeby poprawić wyniki.

DAVID COULTHARD: - Na pierwszym komplecie opon wystąpiło zbyt duże ziarnienie i w tej części wyścigu straciłem 9 sekund, co było frustrujące. Dzisiaj było bardzo gorąco, ale na szczęście niebo było trochę zachmurzone, co poprawiło sytuację.

JENSON BUTTON: - Dobrze było przejechać dzisiaj cały dystans wyścigu. Ten weekend dostarczył nam wiele bardzo pożytecznych informacji. Jestem całkiem usatysfakcjonowany 10 miejscem, ponieważ na tyle pozwalają obecne osiągi samochodu. Większość samochodów przed nami również ukończyła wyścig, a zatem mamy dobre odzwierciedlenie naszej ogólnej pozycji. Zmierzamy we właściwym kierunku i cały czas uczymy się na temat samochodu. Musimy nadal ciężko pracować i rozwijać się przed następną rundą.

NELSINHO PIQUET: - Cieszę się, że ukończyłem wyścig. To był mój pierwszy cel po niepowodzeniu w Melbourne. Wiele się dzisiaj nauczyłem. Przekonałem się, iż grupa, z którą walczymy, jest bardzo konkurencyjna i musimy przejechać perfekcyjny wyścig. Finiszowałem blisko mojego kolegi z zespołu, co jest dla mnie budujące. Wyścig był trudny, a samochód nie jest jeszcze wystarczająco konkurencyjny, ale robię postępy i mam nadzieję, że będę je kontynuował w następnej rundzie w Bahrajnie.

GIANCARLO FISICHELLA: - Szczerze uważam, że wypadliśmy tutaj najlepiej, jak się dało. Na starcie bardzo ślizgały się koła i straciłem sporo miejsc. Nie wiem, dlaczego tak się stało. Musimy się temu przyjrzeć. W pierwszym segmencie dokuczała mi podsterowność spowodowana ziarnieniem miękkich opon, ale podczas postoju zmieniliśmy ustawienie przedniego skrzydła, wyjechałem na twardych oponach i zostałem na nich przez dwa segmenty. Jestem zadowolony z tempa w dalszej części wyścigu. Sądzę, że to obiecujące przed resztą sezonu.

RUBENS BARRICHELLO: - Niestety, na przebieg weekendu wpłynęła utrata sobotniego wolnego treningu. W wyścigu samochód był źle zbalansowany. Przez cały dystans walczyłem z dużą podsterownością. Przytrafiła się pechowa kara drive-through po moim drugim stopie, ale straciłem tylko jedno miejsce. Linia na końcu depo nie była wystarczająco widoczna. Od Australii wiele się nauczyliśmy i jestem podbudowany niezawodnością samochodu. Czeka nas jeszcze dużo pracy nad poprawą osiągów, ale pomoże nam program rozwojowy w najbliższych tygodniach, przygotowujący do europejskiej części mistrzostw. Jesteśmy całkiem konkurencyjni w ciasnej środkowej grupie i cieszy fakt, że obydwa nasze samochody ukończyły dzisiaj trudny wyścig. Zamierzamy się uczyć na naszych doświadczeniach, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Jestem pewien, że w następnych wyścigach nadal będziemy się poprawiać.

NICO ROSBERG: - Wiedziałem, że startując z 16 pola będę musiał podjąć pewne ryzyko, żeby uzyskać jakiś wartościowy wynik w wyścigu. Na starcie wszystko poszło dobrze biorąc pod uwagę fakt, że miałem dużo paliwa. Ale potem zderzyłem się z Timo Glockiem. On zrobił miejsce i wcisnąłem się w lukę. Podejrzewam, że mnie nie widział, kiedy skręcał, a ja niestety, nie mogłem już odpuścić. Samochód był dzisiaj lepszy, jednak choć próbowałem wszystkiego, to po prostu nie był nasz weekend. Teraz czekam tylko na Bahrajn, gdzie powinno pójść nam lepiej.

ANTHONY DAVIDSON: - To był dobry wyścig dla teamu i dla mnie. Wspaniale, że przejechałem cały dystans po raz pierwszy od Brazylii. Sądzę, że dobrze nam poszło. Chłopcy wykonali doskonałą robotę, a samochód był niezawodny przez cały wyścig. Nie było żadnych problemów. Opony dobrze pracowały. Czułem się komfortowo w samochodzie i mogłem cisnąć, ile chciałem, żeby poprawić czas okrążenia. Unikałem kłopotów i biorąc pod uwagę naszą obecną sytuację, doprowadziłem samochód do mety na niezłym miejscu.

TAKUMA SATO: - Dobrze, że ukończyłem wyścig. Pierwszy i drugi segment były udane, choć niestety, w drugim segmencie zabrudziłem opony na szybkiej sekcji, pojechałem szeroko i straciłem tam dużo czasu. Niemal na każdym okrążeniu wpadałem w korek, szczególnie w ostatnim segmencie. Szkoda, że już do końca nie mogłem się rozpędzić. Przekonaliśmy się jednak, że samochód jest niezawodny i zebraliśmy wartościowy komplet danych. Był to ciężki, ale dobry wyścig dla zespołu.

KAZUKI NAKAJIMA: - Ruszając z końca stawki, wybraliśmy dość agresywną taktykę i na starcie zyskałem sporo miejsc. Trudno było jednak uzyskać komfortową przewagę. W drugim segmencie przebiłem oponę i bardzo wcześnie musiałem się zatrzymać, co nie było idealne, ponieważ przejechałem dwa krótkie segmenty i długi końcowy. W ostatnim segmencie miałem kłopoty. Wypadłem na szybkim zakręcie i potem starałem się już tylko zaoszczędzić silnik na następny wyścig.

SEBASTIAN VETTEL: - Zacząłem mieć kłopoty ze zmianą biegów i wspomaganiem, a potem nagle zapalił się tył samochodu, kiedy zjechałem, żeby się zatrzymać. Tak czasem bywa, gdy wszystko jest rozgrzane. Do tego momentu miałem przeciętny wyścig. W pierwszym segmencie samochód był zbyt podsterowny, a na oponach pojawiło się ziarnienie. Drugi segment był znacznie lepszy.

FELIPE MASSA: - Z pewnością odczuwam rozczarowanie. Nie był to taki początek sezonu, jakiego oczekiwałem. Trzeba się skoncentrować. Pozostało jeszcze 16 rund i w następnym wyścigu musimy być szybsi. Dzisiaj bardzo bezpiecznie zmierzaliśmy po pierwsze i drugie miejsce, ale udało się doprowadzić do mety tylko jeden samochód. Na zakręcie 6 poczułem, że dzieje się coś dziwnego. Mocno uderzyłem w krawężnik i straciłem panowanie nad samochodem na zakręcie 7. W tej chwili trudno wyjaśnić, co się stało. Nie sądzę, żeby powodem był brak kontroli trakcji. Pierwszego dnia nie popełniłem żadnego błędu i to z pewnością nie był powód. Ten zakręt nie wymagał szczególnie agresywnej techniki. To był przeciętny zakręt i brak kontroli trakcji nie wpływał tam na jazdę.

ADRIAN SUTIL: - Na początku wyścigu wystąpił mechaniczny problem i musiałem wyłączyć silnik, zjeżdżając z toru. Jestem bardzo rozczarowany początkiem sezonu. W Australii też musiałem się zatrzymać w początkowej fazie wyścigu.

TIMO GLOCK: - Niestety, była to krótka popołudniowa praca. Start nie przebiegł perfekcyjnie. Ślizgały się koła, zaliczyłem kontakt, jednak pojechałem dalej. Potem na zakręcie 14 zostałem uderzony z tyłu przez Nico Rosberga. Gdy spojrzałem w lusterko, był za mną na tyle daleko, że nie spodziewałem się ataku, ale on próbował mnie wyprzedzić. Kiedy skręciłem, uderzył mnie w prawy tył, łamiąc mi tylne zawieszenie i eliminując mnie z wyścigu. Szkoda, bo znowu nieźle się zakwalifikowaliśmy. Teraz liczymy na więcej szczęścia w Bahrajnie.

SEBASTIEN BOURDAIS: - Wykonałem dobry start, ale potem skrzynia biegów zablokowała się pomiędzy dwoma przełożeniami. Dojechałem do zakrętu 4, ktoś wyprzedził mnie z prawej. Na zakręcie 5 znalazłem się po wewnętrznej, ktoś jechał obok mnie. Do zakrętu 6 wróciłem na wewnętrzną i gdy próbowałem skręcić w prawo, zjechałem na brudną stronę toru. Samochód mi uciekł, wpadłem w żwir i tak zakończył się mój wyścig.