Mówią po Bahrajnie
FERNANDO ALONSO: - To dla mnie wyjątkowy dzień. Najwyższy stopień podium jest zawsze czymś szczególnym, ale gdy jeździsz w Ferrari, staje się jeszcze bardziej wyjątkowy. Ten team ma bogatą historię, dlatego z każdym kierowcą Ferrari łączą się duże oczekiwania. Nasza współpraca nie mogła się lepiej rozpocząć. To najlepszy zespół na świecie. Przez całą zimą ciężko pracowaliśmy i chłopcy wykonali bardzo dobrą robotę na testach. Na razie niczego jeszcze nie osiągnęliśmy - wygraliśmy tylko pierwszy wyścig, ale chłopcy w Maranello zasłużyli na to podwójne zwycięstwo. Pracowali dniem i nocą, żeby dać nam fantastyczny samochód. Dedykuję ten wynik wszystkim pracownikom we Włoszech, naszym mechanikom na torze i prezesowi di Montezemolo. To bardzo, bardzo pozytywny rezultat. Zawsze powtarzam, że pierwsze trzy-cztery wyścigi w mistrzostwach nie są decydujące. Po prostu potrzebujemy solidnych punktów, musimy przyzwyczaić się do regulaminu, do opon, do ścigania. Mamy dużo punktów, ale ta pierwsza część nie jest krytyczna dla mistrzostw. Myślę, że kluczem do zdobycia tytułu będzie walka w trakcie sezonu. Mamy dobrą bazę i musimy dalej pracować. Teraz nadszedł czas, żeby cisnąć. Fot. Ferrari.
FELIPE MASSA: - Przede wszystkim myślę, że to fantastyczne, że tu jestem, a więc bardzo dziękuję - jest wspaniale! Miałem tutaj konkurencyjny samochód i przejechałem cały wyścig dobrym tempem, a zatem dzięki Bogu, jestem w porządku. Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie w tym trudnym okresie. Wyścig był naprawdę udany, dla nas fantastyczny. Z pewnością nie zaliczyłem dobrego startu i na pierwszym zakręcie straciłem ważne miejsce na rzecz Fernando. Potem wyścig był już dla mnie perfekcyjny, zarówno na miękkich, jak i twardych oponach. Dogoniłem Fernando, ale zaczęły się problemy z temperaturą powodujące wzrost zużycia paliwa, a zatem na ostatnich 25-30 okrążeniach zacząłem oszczędzać paliwo. Nic więcej nie mogłem zrobić. Mieliśmy szczęście, że Vettela dopadły kłopoty. Wyprzedziliśmy go, zdobyliśmy więcej punktów - i na szczęście Hamilton nie był pod koniec taki szybki.
LEWIS HAMILTON: - Miałem całkiem udany wyścig. Niestety, straciłem trochę dystansu. Zablokowałem koła na zakręcie 4 i pojechałem szeroko, znalazłem się w złym miejscu i wyprzedził mnie Rosberg. Byłem znacznie szybszy, ale tutaj trudno jechać za kimś i jednocześnie dbać o opony. Gdybym był przed nim, być może mógłbym dołączyć do pociągu z dwoma Ferrari. Trzecie miejsce jest dobrym wynikiem dla mnie i dla teamu. To więcej, niż oczekiwaliśmy. Musimy nadal cisnąć, żeby dotrzymać tempa tym facetom. Jazda bez tankowania stanowi innego rodzaju wyzwanie. Z pewnością nie powoduje to, że wyścig jest bardziej ekscytujący jeżeli chodzi o wyprzedzanie. W pierwszej części toru nie mogłem utrzymać się za jadącym z przodu. Opony nie trzymały na tyle, żeby za nim podążać. Ale mamy przed sobą interesujący sezon. Każdy uczy się, jak lepiej wykorzystać opony - próbuje zrozumieć ich zachowanie, zaoszczędzić paliwo, dowiedzieć się, kiedy atakować, a kiedy nie. Fot. McLaren.
SEBASTIAN VETTEL: - Nie licząc awarii, ogólnie był to pozytywny weekend. W każdych warunkach, od soboty rano byliśmy najszybsi. Myślę, że w pełni kontrolowaliśmy wyścig. Mieliśmy bardzo dobrą taktykę. Wiedziałem, w jakim stanie są opony i hamulce. Wszystko przebiegało gładko. Na 15-20 okrążeń przed metą po prostu straciłem moc. Nie wiem, jaka jest przyczyna, ale to chyba awaria mechaniczna. Na szczęście mogłem jechać dalej, ale tak naprawdę, powinniśmy wygrać. Nie jest łatwo. Prowadziłem, wszystko grało i po prostu musiałem tylko dojechać do mety. A potem mieliśmy awarię początkowo nie wiedząc, co to jest i czy będzie gorzej, czy lepiej. Pod koniec wyglądało na to, że sytuacja uległa poprawie, ale nie było świetnie i dużo nas to kosztowało. Dobrze, że mam chociaż 12 punktów. Fot. Getty Images.
NICO ROSBERG: - Miałem dzisiaj świetny start i ukończyłem pierwsze okrążenie na czwartym miejscu. Brakowało mi jednak szybkości na miękkich oponach. Lewis pokonał mnie taktycznie podczas pit stopów. Musimy to później przeanalizować i zobaczyć, co się stało. Pod koniec nie mogłem dogonić Sebastiana - straciłem dociążenie, jadąc za nim w cieniu aerodynamicznym. Piąte miejsce to jednak dla nas udany początek i jestem pewny, że będziemy się rozwijać.
MICHAEL SCHUMACHER: - Po trzech latach przerwy miło mi przyznać, że miałem dzisiaj frajdę, szczególnie na początku po udanym starcie. Bez trudu mogę zaakceptować szóste miejsce. Ten wynik daje mnie i zespołowi dobrą bazę, na której możemy robić postępy. Ufam zespołowi, że poprawi samochód. Praca z teamem w pierwszym wspólnym wyścigu była bardzo pozytywna. Chłopcy wykonali świetną robotę i chciałbym im podziękować za wsparcie w moim come backu. Wszyscy wiemy, że czeka nas pewna droga do przejścia, ale razem tam dotrzemy. Sezon jest długi.Fot. Getty Images.
JENSON BUTTON: - Po pit stopie byłem trochę smutny, bo chyba za bardzo dbałem o opony. Na ostatnich pięciu okrążeniach przed zmianą mogłem cisnąć i dogoniłem Webbera i Michaela. Michael zjechał okrążenie przede mną, co bardzo mu pomogło - dzięki temu mógł uzyskać przewagę. Minąłem jednak Webbera po postojach i to było wspaniałe. Chłopcy wykonali naprawdę dobry pit stop. Lewis i ja, obydwaj zyskaliśmy miejsca. Na początku bardzo uważałem na opony, jednak wyglądało na to, że trzymają całkiem dobrze, co było zaskakujące. Okazały się lepsze, niż przewidywaliśmy. Myślę, że jesteśmy dobrzy w oszczędzaniu opon, choć zawsze może być lepiej. Zawsze chcemy więcej szybkości i więcej dociążenia. Co do set-upu, było OK. Jest parę drobnych rzeczy, którym muszę się przyjrzeć, żeby bardziej dopasować samochód do mojego stylu. Ale to udany pierwszy wyścig i jestem bardzo zadowolony. Na 20 okrążeń przed końcem zacząłem cisnąć. Dogoniłem Michaela, jednak nic nie mogłem zrobić. Brakowało mi szybkości w drugim sektorze, żeby się za nim utrzymać i zaatakować w końcowej części toru. Fot. McLaren.
ADRIAN SUTIL: - Dobrze, że chociaż ukończyliśmy wyścig. Po incydencie na pierwszym zakręcie to było maksimum, jakie mogłem osiągnąć. W końcu był to dobry wyścig. Wiele nauczyliśmy się na temat opon i tego, jak zachowuje się samochód pod koniec dystansu, ale incydent praktycznie zrujnował moje nadzieje na zdobycie punktów. Naprawdę nie wiem, co wydarzyło się na tym zakręcie. Nagle pojawiła się duża chmura dymu i wjechałem w nią na ślepo. Dotknąłem kogoś, kręciłem się, no i tyle. Szkoda, ale będziemy cisnąć w następnym wyścigu.
WITALIJ PIETROW: - Wykonałem fantastyczny start i ukończyłem pierwsze okrążenie na dobrym, jedenastym miejscu. Samochód wyglądał na dobry, a moje tempo było lepsze, niż jadącego przede mną Barrichello. A potem pojechałem szeroko na zakręcie 12 i uderzyłem w krawężnik. Wygląda na to, że wówczas doszło do uszkodzenia prawego przedniego zawieszenia. Zjechałem do depo, żeby sprawdzili samochód i wtedy zorientowaliśmy się, że zawieszenia nie można naprawić, a zatem musiałem się wycofać. To był niezwykle rozczarowujący koniec po tak wspaniałym starcie, jednak jestem zadowolony z przebiegu wyścigu do tego momentu. Chciałbym podziękować wszystkim mechanikom i całemu teamowi za samochód, jaki dla mnie przygotowano. Oni wykonali fantastyczną robotę.