Mówią po Abu Zabi

nie, 14 listopada 2010 godz. 16:48:10 skomentuj F1
Tagi: hamilton

Sebastian Vettel | Fot. Getty ImagesSEBASTIAN VETTEL: - Szczerze mówiąc, o niczym nie wiedziałem - zastanawiałem się nad sytuacją. Na końcowych 10 okrążeniach mój inżynier Rocky starał się mi pomóc doprowadzić samochód do mety. Dziwiłem się, dlaczego jest taki nerwowy. Myślałem, że musimy być w dobrej sytuacji. Potem Rocky powiedział "to wygląda dobrze". Nie wiedziałem, co to oznacza. Koncentrowałem się na własnej jeździe, a za metą połączyli się ze mną przez radio i krzyczeli, że zdobyliśmy mistrzostwo świata.
Szczerze mówiąc, brak mi słów. Nie wiem, co powiedzieć w takiej chwili. To niewiarygodne! Kiedy kładłem się spać, myślałem o wyścigu, o tym co może się wydarzyć. Miałem dobre przeczucia i byłem optymistą.
W tym sezonie było ciasno i oglądaliśmy niewiarygodną walkę. Nie wiem, ile razy zmieniał się lider. Niektórych kierowców szybko skreślono, a oni wrócili, tak jak Fernando. Wrócili i zrobili się mocni. Lewis wrócił i prowadził. Mógłbym napisać książkę o wyścigach, na których powinniśmy finiszować na wyższym miejscu. Odpadałem, każdy z nas miał wzloty i upadki. To był intensywny i ciężki sezon. Czasem ignorowaliśmy to, co mówili ludzie - i staraliśmy się robić swoje. Takie było moje podejście do ostatniego wyścigu i teraz wygląda na to, że wszystko zadziałało.
To był niewiarygodnie ciężki sezon dla nas wszystkich, fizycznie, a szczególnie mentalnie. Wierzyłem w siebie i dzisiaj mamy wyjątkowy dzień. Prowadziłem w mistrzostwach tylko raz - wtedy, gdy było to najważniejsze. Nadal nie wierzę, że to się wydarzyło. Dziwne, ale to chyba dotrze do mnie dopiero wtedy, gdy położę się spać. A wtedy będzie już po świcie!

Lewis Hamilton | Fot. McLarenLEWIS HAMILTON: - To nie był dla nas najbardziej spektakularny sezon, ale wielkie gratulacje dla Red Bulla i Seba! On wykonał w tym sezonie fantastyczną robotę. Dla nas to świetny wynik na zakończenie mistrzostw. Ja i Jenson cisnęliśmy mocno w tym roku. Następny rok będzie jeszcze lepszy. Jestem pewny, że team zastosował właściwą taktykę. Staraliśmy się przeskoczyć Seba. Mieliśmy pecha, że wyjechaliśmy za Renault.

Fernando Alonso | Fot. FerrariFERNANDO ALONSO: - Po wyścigu zawsze łatwo dostrzec najlepszą taktykę. Musieliśmy kogoś pilnować i myślę, że gdybym nie zjechał, to przypuszczalnie Webber by mnie wyprzedził. Pilnowaliśmy Webbera, ale pozwoliliśmy, żeby minęli nas Pietrow i Rosberg. To była trudna decyzja. Miałem ciężki wyścig. Straciłem jedno miejsce na starcie, a gdy wyjechał Safety Car, Pietrow i Rosberg zmienili koła. Wystąpiły pewne problemy z miękkimi oponami. Webber zatrzymał się, a my staraliśmy się go pilnować. Potem trudno było wyprzedzić Pietrowa. Raz próbowałem go minąć, ale on bronił się, jakby to było ostatnie okrążenie, jak gdyby walczył o mistrzostwo. On jechał bardzo dobrze, bez błędów, ale wyjątkowo agresywnie. Renault było bardzo szybkie na prostych. Jazda za nim była frustrująca.
Teraz jestem rozczarowany i smutny, lecz jutro przeanalizujemy sezon i rozpoczniemy przygotowania do następnego. To jest sport, to są wyścigi. Czasem wygrywasz, a czasem przegrywasz. Gratulacje dla Red Bulla i Sebastiana, ale w przyszłym roku znowu spróbujemy.

Mark Webber i Dietrich Mateschitz | Fot. Getty ImagesMARK WEBBER: - Gratuluję Sebowi zdobycia mistrzostwa świata. W tym roku było wiele pozytywnych rzeczy. W ten weekend się nie udało - i szkoda. Będziemy mieli dużo czasu na refleksje w ciągu najbliższych tygodni, na przyjrzenie się wzlotom i upadkom. Czasem sport taki jest. Oczywiście, przeżywam trochę emocji, bo byłem tak blisko szczytu i się nie udało. Naprawdę mocno się starałem. Otaczają mnie wspaniali chłopcy i zrobiliśmy, co w naszej mocy. W końcu to nie wystarczyło - i jest, jak jest. Dwa mistrzowskie tytuły dla teamu oznaczają, że nie był to dla nas zły rok.
W początkowej części wyścigu musiałem wykonać pit stop, żeby wydostać się z sytuacji, w której się znalazłem. Wcześniej nie było tak źle. Szybka zmiana opon na twarde w oczywisty sposób przyhamowała Fernando, bo on musiał mnie pilnować. W pewnym sensie była to zespołowa jazda, ale oczywiście, nie uzyskałem takiego wyniku, jaki chciałem uzyskać.