Grand Prix Belgii 2017 - Mercedes zerwał dżentelmeńską umowę?

pon, 28 sierpnia 2017 godz. 18:27:55 skomentuj F1

GP Belgii | fot. Mercedes AMG F1

GP Belgii, które zakończyło się zwycięstwem Lewisa Hamiltona, okazało się również kolejnym powodem do napięć na linii Ferrari-Mercedes i sprawy związanej ze spalaniem oleju, co ma zwiększać moc jednostek napędowych.

Nieco ponad miesiąc temu FIA poinformowała, że każda nowa jednostka napędowa, która zostanie wprowadzona po belgijskim wyścigu, nie może pochłaniać więcej niż 0,9 litra oleju na 100 km. Obecne obostrzenia wynoszą 1,2 litra na 100 km. Przed GP Belgii niemiecki zespół wprowadził czwarty silnik, co wzbudziło podejrzenia, że nie spełnia on nowej normy. Włoska ekipa planuje wprowadzenie nowej jednostki napędowej w domowym wyścigu i różnica w normach może okazać się kluczowa w walce o mistrzowski tytuł. Ponadto w kuluarach mówiło się, że oba zespoły zawarły dżentelmeńską umowę o niewprowadzaniu ostatniego silnika przed belgijskim weekendem F1.

- Rywalizacja jest twarda i nasze relacje są neutralne. Jeśli jest jakiś problem, to rozmawiamy o tym za zamkniętymi drzwiami. Nic nie wydarzyło się. Musimy być ostrożni i nie wszystkie sprawy są publiczne. Na razie łatwo o tym mówić - starał się załagodzić sytuację Toto Wolff w rozmowie z motorsport.com.

- Myślę, że teraz ważny będzie każdy wynik. Tutaj było ciężko, ponieważ trzeba było zrównoważyć nasze osiągi w kwalifikacjach z wyścigiem. Na rzecz wyścigu skupiliśmy się na drugim sektorze i ważna była każda milisekunda, która sumowała się w większą całość. Było wystarczająco dobrze dla nas. Nie mogę wskazać jednego elementu, który o tym zadecydował - dodał.

Sugeruje się, że nowy silnik Mercedesa pozwalał zyskać w Belgii 0,1 sekundy na okrążeniu.

fot. Mercedes AMG F1