Leclerc w Ferrari przynajmniej do 2022 roku

pią, 14 września 2018 godz. 17:13:18 skomentuj F1

Charles Leclerc | fot. XPB

Maurizio Arrivabene zdradził, że wypromowanie Charlesa Leclerca do Ferrari to projekt długoterminowy. Ujawnił, że podpisali z nim kontrakt na starty w Formule 1 przynajmniej do 2022 roku.

Szef ekipy z Maranello przyznał również, że opcja przejścia do zespołu Ferrari była zawarta już w kontrakcie podczas programu juniorskiego.

- W listopadzie 2015 roku podpisałem kontrakt z Charlesem na angaż do Ferrari Driver Academy - powiedział Arrivabene. - W tej umowie było też odniesienie do przyszłości w F1, tak jak w przypadku Antonio Giovinazziego. To oznacza, że zmieniamy trochę sposób organizacji akademii i podejście do rozwijania talentów na przyszłość.

- Charles Leclerc nie jest wielką niespodzianką, jest jednym z utalentowanych kierowców, których mamy w F1. Na szczęście to gość, który dorastał z nami i mam nadzieję, że będzie kontynuował karierę u nas, przynajmniej do 2022 roku
– dodał. – Kiedy podejmuje się takie decyzje związane z kierowcą, nie można patrzeć tylko na krótkoterminowe zobowiązania, ale też na dłuższe zaangażowanie.

W rozmowie z dziennikarzami Arrivabene przyznał również, że drzwi w Maranello są otwarte dla Micka Schumachera. Syn Michaela ostatnio zrobił spore wrażenie swoimi wynikami w FIA F3.

Związki rodzinne sprawiają, że Schumacher jest oczywistym kandydatem do akademii Ferrari, chociaż Mick do tej pory pozostawał niezależny i nie ma powiązań z żadną ekipą F1.

- Jeśli chodzi o Micka Schumachera, myślę, że najważniejsze jest, aby rozwijał się, nie wywierając na nim presji. Jego ostatnie wyniki są bardzo dobre i życzę mu wspaniałej kariery. Z takim nazwiskiem, które zapisało się na kartach historii Ferrari, drzwi w Maranello zawsze są otwarte. To jest jednak decyzja jego rodziny.

- Niech chłopaki się bawią i zawsze to powtarzam – niech się skupiają, koncentrują, w między czasie czerpią frajdę i powoli się rozwijają, a wtedy zobaczymy co przyniesie przyszłość.

- Jak moglibyśmy powiedzieć „nie” dla takiego nazwiska w Maranello
– przyznał.