Grand Prix Australii 2017 - Honda martwi się o niezawodność

czw, 23 marca 2017 godz. 16:10:48 skomentuj F1

fot. McLaren

Szef Hondy w Formule 1, Yusuke Hasegawa, przyznał przed australijskim weekendem grand prix, że zespół nadal obawia się o niezawodność jednostek napędowych, mimo prac, które wykonano po zimowych testach.

- Podczas ostatnich dwóch dni testów, problemy z silnikiem wprowadziły wibracje samochodu. To nie był problem samego silnika, choć on najmocniej oddziaływał. Kłopot ten spowodował pęknięcie jednej z karbonowych rur z boku samochodu i zerwała się jedna z wiązek. Nie wiemy, czy to nie powtórzy się. Martwię się. Kierowcy jeździli też po krawężnikach, które powodowały wibracje. Jeśli mamy taki słaby punkt z boku samochodu to jest to niepokojące - mówił Hasegawa.

- Myślę, że poprawiliśmy to. Zrobiliśmy testy na hamowni w Sakurze, ale silnik nie był jeszcze uruchamiany na torze i nie wiemy co się wydarzy - dodał.

Hasegawa zaznaczył także, że pozostałe problemy, które pojawiły się podczas zimowych testów zostały wyeliminowane.

- W Hiszpanii już pierwszego dnia były problemy ze zbiornikiem oleju. Drugiego awarii uległ silnik. Nie zdradzę, jakie to były problemy, ale podjęliśmy odpowiednie kroki. Pierwszego dnia drugiego tygodnia mieliśmy kłopoty z systemem wysokiego napięcia i uważam, że to był najtrudniejszy element to rozwiązania. Drugiego dnia drugiego tygodnia wyciek wody z chłodnicy spowodował wyłączenie silnika.

- To była kwestia wzoru [zbiornika oleju-red.]. Wewnątrz znajdowała się przegroda i wydaje się, że olej nie był poprawnie pochłaniany, ponieważ zbiornik miał zły kształt. Zmieniliśmy to. Szkoda, że to było problemem, ponieważ to prymitywny kłopot.

- Jeśli chodzi o brak mocy i brak szybkości w porównaniu z innymi samochodami, szczerze nie wiem, czy występuje, ale to nasz problem. Nie osiągnęliśmy jeszcze docelowych wartości, ale nie mogę zdradzić liczb. Wydaje mi się, że teraz jest lepiej niż rok temu w Abu Dhabi. Mamy jednak szersze opony i wtedy kierowca może mieć inne odczucia - zakończył.

fot. McLaren