Hartley myślał, że ma długoterminowy kontrakt

pią, 7 grudnia 2018 godz. 10:27:42 skomentuj F1

Brendon Hartley

Przygoda Brendona Hartley'a z Formułą 1 dobiegła końca, ale z pewnością nie jego kariera w motorsporcie.

Po otrzymaniu drugiej szansy od Red Bulla i Toro Rosso, 29-letni Nowozelandczyk stracił miejsce w zespole z Faenzy po zaledwie jednym pełnym sezonie.

Na koncie ma zwycięstwo w FIA WEC oraz Le Mans wraz z Porsche.

Na razie nie podał żadnego programu startów na przyszły rok.

- Telefon mam przyklejony do ucha przez cały ostatni tydzień. Dostaję też wiele wiadomości e-mail – powiedział Hartley.

- Nie jest to najlepsza pora roku na uporządkowanie tego, ale mam dobrą reputację i próbuję się zorientować, jakie są właściwe kroki a także co mnie uszczęśliwi. Na pewno mnie zobaczycie w przyszłym roku, ale to nie będzie Formuła 1 – dodał.

Jest przekonany, że jego sytuacja nie jest zła. Poprawił swoje CV i „zdecydowanie nie skompromitował się” w F1 w tym roku.

Pozostaje jednak zniesmaczony polityką wszechobecną w Formule 1.

- Chciałbym pewnego dnia opowiedzieć tę historię. Nie lubię polityki. Plotki pojawiły się już na początku sezonu, co było bardzo zaskakujące, bowiem myślałem, że mam długoterminowy kontrakt - przyznał. - Czuję, że w takich okolicznościach inni ludzie pękliby, a ja wyszedłem z tego znacznie silniejszy.

- Formuła 1 jest bardzo skomplikowania, zaangażowane jest w to dużo pieniędzy, polityka i wiele powodów sprawiają, że kierowcy zostają lub odchodzą, co nie zawsze jest pod twoją kontrolą lub tylko w oparciu o osiągi. W każdym razie opuściłem padok z wysoko podniesioną głową. Wiem, że w tym roku dałem z siebie to co najlepsz
e - podsumował.