F1 z napędem na cztery koła?

czw, 26 października 2017 godz. 10:44:26 skomentuj F1

fot. Mercedes AMG F1

Właściciele F1 oraz szefowie zespołów omówią w najbliższym czasie możliwość wprowadzenia napędu na cztery koła do królowej sportów motorowych. Spotkanie zaplanowano na 31 października w Paryżu, gdzie zostanie zaprezentowana również wizja samochodów, które pojawią się na torach od 2021 roku.

W celu zmniejszenia kosztów preferowana jest uproszczona hybrydowa jednostka napędowa turbo V6, z bardziej standardowymi częściami w tym z MGU-K, również w celu wyrównania stawki.

Niektórzy producenci, jak Mercedes opowiadają się natomiast za utrzymaniem skomplikowanego systemu MGU-H.

Możliwe jest jednak zastąpienie go systemem KERS, podobnym, jaki stosuje Porsche LMP1. Energia odzyskiwana podczas hamowania jest przenoszona na napęd przedniej osi. Silnik spalinowy napędzałby tylne koła, a elektryczny przednie.

KERS napędzający przednie koła poprawiłby przyczepność mechaniczną w zakrętach, a co za tym idzie, samochody mogłyby pokonywać zakręty bliżej siebie. Technologia ta jest jednak kosztowna.

- Jak zrekompensować 60% energii elektrycznej, która ginie? Jest wiele możliwości i silnik napędzający przednie koła jest jedną z nich. Nie chodzi o to, że jesteśmy tylko za wprowadzeniem silnika napędzającego przednie koła, ale musimy omówić wszystkie możliwe technologie, które zrekompensują utratę mocy - mówił Toto Wolff dla Autosportu.

- To taka sama pułapka jak obecny silnik. Wydawało się, że wszystko jest proste, ale gdy zagłębiliśmy się w temat, to okazał się bardzo skomplikowany. Musimy być ostrożni w podejmowaniu decyzji i zaakceptowaniu samochodu z napędem na cztery koła, ponieważ jeden zespół może stworzyć rewelacyjny system, a pozostali będą gonić - komentował Gene Haas.

- Wiedza i technologie Ferrari nie mogą zostać powstrzymane celem obniżenia kosztów. Jestem pierwszą osobą, która powiedziała, że wydajemy za dużo, ale nie możemy podejmować działań, które usuną DNA Ferrari i F1 - dodał Sergio Marchionne, prezydent Ferrari.

fot. Mercedes AMG F1