Grand Prix Australii 2014 - Afera Flowgate

pon, 17 marca 2014 godz. 12:38:21 skomentuj F1

Daniel Ricciardo | Fot. Getty Images

Afera "Flowgate" wstrząsnęła padokiem F1, pozbawiając Daniela Ricciardo drugiego miejsca w Grand Prix Australii. Red Bull Racing jako jedyny zespół - i tylko w samochodzie Ricciardo - zastąpił czujnik przepływu paliwa dostarczony przez FIA, własnym czujnikiem. FIA utrzymuje, że wyłącznie wskazania jej czujnika ustalają, czy samochód jest zgodny z regulaminem. Ricciardo został wykluczony, a RBR złożył odwołanie.

Po problemach ze wskazaniami przepływomierza FIA podczas piątkowych treningów, Red Bull założył własny czujnik na poranny sobotni trening. Po kwalifikacjach, w których Ricciardo uzyskał drugi czas, FIA poinstruowała zespół w parc ferme, żeby z powrotem założyć homologowany czujnik i zredukować przepływ paliwa na wyścig tak, aby pozostać w zgodzie z regulaminem. Podczas wyścigu ponownie upomniano zespół, a sześć godzin po mecie Ricciardo został wykluczony. Problem polega również na parametrach czujnika. FIA zmieniła częstotliwość pomiaru z 10 do 5 sekund.

- Czujniki dostarczone przez FIA już od zimowych testów powodowały problemy we wszystkich zespołach - oświadczył Christian Horner. - Pojawiały się rozbieżności w odczycie i sensory były mało wiarygodne. Naszym zdaniem, czujnik w samochodzie Daniela był wadliwy. Według naszych obliczeń dotyczących przepływu paliwa, nie doszło do żadnych odstępstw. FIA poinformowała nas, aby zmniejszyć przepływ, na co odpowiedzieliśmy, że mamy poważne wątpliwości co do pracy czujnika dostarczonego przez federację. Wierzyliśmy naszym danym. W przeciwnym razie doszłoby do sytuacji, w której musielibyśmy znacznie zmniejszyć moc silnika. Obecnie kalibracja czujnika na plus-minus decyduje o tym, czy ktoś jest konkurencyjny, czy też nie.

Producent czujników homologowanych przez FIA, firma Gill Sensors twierdzi, że 92 procent jej czujników zachowuje dokładność odczytu z tolerancją 0,25%, a 52 procent - z tolerancją 0,1%.

- Musimy bazować na fakcie, że FIA dobrze radzi sobie z całą sytuacją, no i tyle - powiedział Stefano Domenicali. - Mamy FIA, która wykonuje swoją pracę i jestem pewny, że nie będzie z tym żadnego problemu.

- To FIA kontroluje przepływ paliwa i sprawdza wszystkie zespoły - mówi Toto Wolff. - To kwestia dopracowania współpracy pomiędzy FIA i teamami. Przepływomierz paliwa stanowi system FIA i należy go zamontować w samochodzie. W tym procesie teamy muszą wspierać FIA i na odwrót.

Fot. Getty Images